Jak przeżyć życie? Jak przeżyć remont?

Jak nie zostałam architektką. Kilka słów o urządzaniu życia i wnętrz.

Z projektowaniem własnego „M” jest trochę tak, jak z projektowaniem wymarzonego życia. Można iść z prądem mód i oczekiwań innych albo urządzać się w zgodzie ze sobą.

Wybór serca często kłóci się z tym, co podpowiada rozum. Choć nie miałam wątpliwości i wiedziałam, że chcę być projektantką, doskonale rozumiałam, że zawód architekta wiąże się z większym społecznym prestiżem. Zanim poczułam dumę z wykonywanego zawodu, przeszłam długą drogę (od pomysłu, poprzez trud realizacji do satysfakcji). Z projektowaniem wnętrz jest podobnie.

Wizja

Najpierw tworzysz wizję, budujesz ją z wyobrażenia na temat tego, jak to będzie wspaniale. Podejmujesz pierwsze decyzje. Rozum podpowiada, by wybrać rozwiązania, które dają stabilność, i których pozazdroszczą Ci sąsiedzi. Liczysz i kalkulujesz. Choć „architekt” faktycznie brzmi dumnie, posłuchałam serca. I tego się trzymam. Wnętrza urządzam pod prawdziwe potrzeby i gusta jego mieszkańców, a nie mody. Pójście za głosem serca zawsze rodzi ekscytację!

Ekscytacja

To właśnie ekscytację czuje się, gdy zapada decyzja o remoncie lub urządzaniu nowego domu lub mieszkania. To właśnie ekscytację czułam w gimnazjum, czyli na etapie życia, kiedy podejmowałam pierwsze, nieśmiałe decyzje dotyczące przyszłości. Jeszcze w szóstej klasie podstawówki dostaliśmy folder z napisem: „gimnazjalista – to brzmi dumnie”. Niestety, dałam się zwieść marketingowi. Po ekscytacji, przyszła nie duma, ale rozczarowanie. Czułam się jak królik doświadczalny. Nikt nie miał żadnego planu! A ten na etapie realizacji, po prostu ratuje Ci tyłek!

Realizacja

W procesie projektowania mieszkania, realizacja to nerwówka remontowo – wykończeniowa. Ekipy remontowe zawodzą. Rozwiązania, które chciałaś/-eś zastosować, są nierealne. Budżet przestaje się spinać. Podobnie z planowaniem życia. Okazuje się, że do dumy, którą miałaś/-eś czuć, jest bardzo daleko. Do wykonania jest ogrom pracy. Tego etapu nie da się ominąć. 

Duma

Dopiero po rozwiązaniu tysiąca problemów i po przejściu setek kryzysów, opada kurz. Swoją drogą, opada długo, najpierw do kubka z kawą – serio, jeszcze wiele tygodni po generalnym remoncie w powietrzu utrzymuje się pył, który wpada do jedzenia. I dopiero na samym końcu, można rozsiąść się wygodnie w fotelu, sofie lub na podłodze i cieszyć się widokiem swojego Nowego Domu. Albo tak jak ja, z przyjemnością oglądać dumne twarze swoich Inwestorów w Ich wnętrzach, na przykład w tym (kliknij link) albo w tym (kliknij link).

Jak przeżyć życie? Jak przeżyć remont?

Duma – tej emocji Ci życzę w związku z Twoimi wyborami, również wnętrzarskimi. Trzymaj się swoich wyborów. Projektuj wnętrza i życie pod swoje potrzeby i pragnienia, a nie oczekiwania innych.

Serwus,
Kika.

PS Jeśli nie chcesz przegapić listów KIKI z poradami, jak urządzić piękne wnętrze, zapisz się na newsletter.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *